Ślub Miejski – Waga, Poznań

Pamiętam, że gdy pierwsze koleżanki z podstawówki zaczęły wychodzić za mąż to często poddawały się całej tej ślubnej sztampie. Suknie były wielkie, twarze pomarańczowe, powieki mieniły się na niebiesko-biało. Kwiaty splecione były w bezcharakterne bukiety, głównie pastelowe, a zdjęcia robiło się przed samochodami, w dziwnych pozach, które dziś są bohaterami pewnych zabawnych profili 🙂.
Były to trochę inne czasy i nikogo za to nie winię, nie oceniam…ale jak bardzo cieszę się, że dziś Panny Młode są SOBĄ! Ich kwiaty są kolorowe, buty bywają różowe, kiecki mają z Asosa czy Zalando, a upięcia są dziełem spontanicznych decyzji.

Absolutnie uwielbiam każdą jedną taką Pannę Młodą, z której potrafię odczytać co lubi, kim jest, dostrzec jakąś historię, tajemnicę…i pokazać to na zdjęciach. Zawsze będę zachęcała Was, żebyście przemycali w detalach siebie, a nie wkładali do ślubnej, modnej foremki…

Na zdjęciach Marta i Michał, WE WŁASNEJ OSOBIE ❤. Ich wyjątkowy dzień jak zauważycie obył się już w trakcie pandemii, ale zorganizowali przepiękne, kameralne, rodzinne spotkanie i szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie dla Nich innego scenariusza. Po ceremonii w poznańskiej Wadze, udaliśmy się do przepięknie i oryginalnie przygotowanego ŻUKa. Było tak cudownie naturalnie, że przy wspólnym stole, z przesympatyczną rodziną czułam się jakbym była jej częścią.

Plener zrobiliśmy już całkowicie w luzie, w mniej formalnych strojach, co sądzicie o takim rozwiązaniu? 🙂