Sesja rodzinna w plenerze

Ten słodziak to Michaś nazwany przeze mnie Torpedą. Nie sądziłam, że ktoś przebije moją męską
latorośl, a jednak 🙂. Michał nie tylko wrzucił niezły bieg, ale postanowił też poruszać się w
przeciwległym kierunku – ot co, taki tam dziecięcy ‘czelendż’.
Nawet Jego Mama po otrzymaniu zdjęć stwierdziła, że nie spodziewała się takich obrazów – tzn. nie
sądziła się, że w ogóle udało mi się zatrzymać tego Asa w kadrach, w dodatku z takim uśmiechem. No
cóż, ma się te sposoby.